Nauczyliśmy się tego, dokańczając budowy po najtańszych ofertach
Przez 24 lata w budownictwie wielokrotnie wchodziliśmy na place po wykonawcach, którzy wygrali ceną - i zniknęli, gdy przestała się spinać. Widziałem, ile naprawdę kosztuje "oszczędność" 150 tysięcy z oferty: aneksy, poprawki, miesiące przestoju i inwestor, który płaci drugi raz za to samo.
Dlatego w Gresbud odwróciliśmy kolejność. Najpierw audyt projektu i wizja lokalna - na nasz koszt. Dopiero gdy wiemy, co naprawdę trzeba zbudować, podpisujemy cenę. Jedną, końcową, bez gwiazdek. Czasem przegrywamy przez to przetargi z tańszymi ofertami. Część tych inwestorów wraca do nas rok później - dokończyć budowę.
- Adrian Łukasiewicz, Gresbud Budownictwo, Pielgrzymka